Camilla Lackberg „Czarownica”

zdjęcie z netu

Wreszcie po dwóch latach od wydania sięgnęłam po dziesiąty tom sagi Camilli Lackberg. Początkowe tomy wciągały od pierwszych stron, jednak z kolejnymi było już coraz gorzej i gorzej. Po „Pogromcy lwów” nie miałam ochoty na kolejną część o idealnej Erice, która wtrynia swój nos, gdzie nie ma. Postanowiłam jednak się przełamać.

Książka zaczyna się mało spójnie, kilka płaszczyzn czasowych – bez wyjaśnienia kto co i jak. Jednak da się je połączyć w miarę czytania (przynajmniej częściowo). Aktualnie przeczytałam ponad 150 stron. Niby proza napisana poprawnie, jednak nie powoduje tego, że nie chcemy odkładać książki. Czytam ją zatem w wolnych chwilach, nie tęskniąc do niej. Pierwsze przemyślenia już mam:

-cudowna Erica postanawia napisać książkę o morderstwie dziewczynki sprzed trzydziestu lat i nagle booom mamy dokładnie taką samą zbrodnię, nawet dziewczynka jest z tego samego gospodarstwa – dla mnie Erica w tym momencie byłaby pierwszą podejrzaną lub katalizatorem obecnych zdarzeń. Jednak tutaj nic takiego się nie dzieje, bo oczywiście jest ona żoną policjanta, więc nie mogła zamordować…

-zdarzenia z ok 1670 roku – można czytać jak coś poza książką, zobaczymy jak połączy je z obecnymi czasami i morderstwem sprzed 30 lat

Jak przeczytam to dodam kolejne moje przemyślenia nad książką. Aktualnie uważam, że nie jest zła, napisana poprawnie, jednak brakuje jej tego czegoś co miały początkowe tomy.

4 thoughts on “Camilla Lackberg „Czarownica”

  1. A ja czytałam. Mam wszystkie tomy w kolekcji. Może nie porażają ale jedno co w nich lubię to fakt, że nigdy nie ma oczywistego sprawcy zbrodni 🙂

    1. Dla mnie dość przewidywalne, a postaci Ericzki nie trawię i to strasznie 😀 Pierwsze tomy mi się podobały, nawet bardzo, ale czym dalej tym mniej. Niby ok, ale bez wooow 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *